Dieta na kółkach

Spotkaliśmy się z panią dietetyk na miłej rozmowie, celem przybliżenia naszym czytelnikom problematykę podejścia osób niepełnosprawnych do sposobu odżywiania się w niepełnosprawności. Zapraszamy do przeczytania ciekawej rozmowy, jak i wyciągnięcia wniosków.

Pani Aniu, na początek chciałabym się zapytać, skąd pojawiło się w Pani pragnienie studiowania na uczelni medycznej i dlaczego akurat dietetyka? Ciągnęło Panią w jakiś sposób do osób zmagających się z problemami ze zdrowiem?

Wszystko zaczęło się od programu “Jesteś tym co jesz”. Któregoś razu natrafiłam na niego w telewizji i bardzo mnie zaciekawił. Wyczekiwałam wręcz z niecierpliwością kolejnych odcinków. Prowadząca program dietetyk Gillian McKeith zasiała we mnie to ziarenko ciekawości. Patrząc na to jak pomaga ludziom zapragnęłam być taka jak ona. Też chciałam pomagać innym w dbaniu o zdrowie, zdrowie ich rodzin, sprawność i piękną sylwetkę. Zaczęłam bardziej się interesować dietetyką i zdecydowałam się na studia. Tak trafiłam na Śląski Uniwersytet Medyczny. Teraz moim marzeniem i  misją jest inspirowanie do zmiany nawyków żywieniowych, do dbania o siebie, do rozwoju osobistego i niezależności.

 Czy uważa Pani, że sposób odżywiania się współczesnych ludzi jest zadowalający, czy też istnieją w przeciętnym naszym sposobie odżywiania się jakieś rażące nieprawidłowości?

Sposób odżywiania w dzisiejszych czasach jest średnio zadowalający, co możemy sami stwierdzić rozglądając się dookoła nas. Mamy epidemię różnorakich chorób tj. np. cukrzyca czy choroby układu krążenia, a w szczególności muszę zwrócić uwagę na otyłość, która nie tylko rujnuje nasze zdrowie, sprawność fizyczną, ale i psychiczną. Czujemy się źle, nie mamy energii. Jemy co “popadnie”, głównie produkty wysokoprzetworzone, bo to szybciej, taniej. Podstawowy błąd jest taki, że jemy za mało świeżych owoców i warzyw. WHO czyli Światowa Organizacja Zdrowia zaleca już nawet ok 7 porcji warzyw i owoców dziennie, ze względu na to, że te produkty, które są w sklepach nie są tak wartościowe jak kiedyś. Warzywa i owoce dojrzewają w transporcie, albo na półce sklepowej, zamiast w pełnym słońcu, przez co tracą cenne składniki odżywcze.

Jemy za dużo cukru, a cukier jest pożywką dla bakterii, komórek nowotworowych. Zaburza skład naszej mikrobioty jelitowej, czyli odpowiedniej ilości i proporcji bakterii w jelicie. Jeśli odżywiamy się prawidłowo przeważają dobroczynne bakterie, jeśli jemy źle, dużo cukru, możemy zaobserwować przewagę złych bakterii. A co za tym idzie nieprawidłowa mikrobiota warunkuje gorszą odporność organizmu, ogranicza dostępność witamin i minerałów, co powoduje niedożywienie organizmu i choroby.  Ponad to pijemy za mało wody, podjadamy między posiłkami, żyjemy szybko, jemy szybko i byle co, a to wszystko odbija się na naszym zdrowiu.

 Czy tycie istotnie sprzyja gromadzeniu się schorzeń i może doprowadzić do niepełnosprawności nawet osobę zdrową fizycznie?

Musimy zaznaczyć, że nie tyjemy w ciągu jednego dnia, to jest proces. Nie budzimy się rano z dodatkowymi 10 kg, pracujemy na to dużo wcześniej i na choroby związane z otyłością. Często nie wiemy, że rozwija się w nas choroba dopóki nie zaczniemy się źle czuć. Dlatego tak ważna jest profilaktyka, dbanie o siebie każdego dnia. Odpowiadając na pytanie, tak tycie jest w stanie doprowadzić do niepełnosprawności osobę zdrową fizycznie i doprowadzić do wielu schorzeń.

 

 Jak Pani postrzega niepełnosprawność i stereotypy z nią związane? Czy zna Pani jakieś historie osób z niepełnosprawnością, którymi się Pani inspiruje na drodze zawodowej?

Dla mnie każdy człowiek jest wartościowy i zasługuje na szczęśliwe życie. Nieważne czy jest sprawny fizycznie czy nie. Uważam, że wszystko co przydarza się w naszym życiu ma jakiś cel i dzieje się po coś. Musimy tylko znaleźć naszą misję życiową ! Jeśli chodzi o stereotypy dotyczące osób niepełnosprawnych jest ich wiele i ciężko się odnieść do wszystkich. Jestem zdania, że szacunek to podstawa i należy się każdemu człowiekowi.

Bardzo podziwiam Angelikę Chrapkiewicz- Gądek, której od 3 roku życia towarzyszy rdzeniowy zanik mięśni. Pomimo to, że jeździ na wózku inwalidzkim jest bardzo ambitną i odważną kobietą. Zdobyła Kilimandżaro, Rysy, Mnicha. Nurkuje, podróżuje, nawet była finalistką wyborów Miss Polski na wózku. Jest wspaniałym mówcą motywacyjnym i autorką książki “Zdobądź swój szczyt. Uwierz w swoją siłę.”, którą polecam  przeczytać. Pierwszy raz spotkałam się z historią Angeliki ponad rok temu i od tamtego czasu jestem fanką. Jest niesamowitą kobietą.

Pytam, ponieważ jak Pani wie nasza Fundacja ma na celu pomoc osobom niepełnosprawnym jak i społeczeństwu w minimalizacji zjawiska wykluczenia społecznego. Czy prawidłowy sposób żywienia może zminimalizować objawy tycia, które przecież stanowią istotną barierę choćby w poruszaniu się?

Prawidłowy sposób odżywiania to klucz do dobrego samopoczucia i oczywiście może zminimalizować objawy tycia. Odżywiony organizm zachowuje się zupełnie inaczej, chce się żyć. Nie szukamy tak zwanych zapychaczy. Ponad to mamy więcej energii, chęci do ruchu, który też jest bardzo istotny.

U osób na wózku jest specyficzny problem – gdy tyją, cały nadmiar tuszy “zbiera  się” w brzuchu, jak tego uniknąć?

Osoby na wózku inwalidzkim narażone są na problemy z wagą, dlatego bardzo ważna jest prawidłowa dieta, bilans kaloryczny. Pasaż jelitowy u osób na wózku jest zwolniony, gdyż nie jest on tak jakby pobudzany przez ruch mięśni i pionizację ciała, dlatego układ trawienny potrzebuje pomocy ze strony diety.

Należy zwrócić uwagę na:

– odpowiednią ilość płynów, głównie wody mineralnej, należy unikać słodzonych napojów, bo to zbędne kalorie i tona cukru.

– należy unikać produktów działających zapierająco jak np. białe pieczywo czy biały ryż

– o  cukrze, produktach typu fast- food czy produktach wysokoprzetworzonych chyba nie muszę wspominać.

– kluczem w diecie osób na wózku powinna być odpowiednia ilość błonnika pokarmowego, który przyśpiesza pasaż jelitowy. Błonnik znajdziemy w produktach z pełnego przemiału tj otręby, mąki razowe, kasze, płatki owsiane. No i oczywiście w warzywach i owocach, które wg mnie są szczególnie ważne.

Dieta powinna być przygotowana dla każdej osoby indywidualnie. To co wymieniłam wyżej to są tylko wskazówki od których można zacząć zmienianie nawyków żywieniowych. Zdaję sobie sprawę, że zmiana nawyków dla wielu osób może być problematyczna, więc polecam zacząć od małych zmian i stopniowo wprowadzać kolejne.            

Jak uświadamiać nie tylko same osoby niepełnosprawne, ale też i ich opiekunów, aby uniknąć sposobu “dokarmiania” i “przekarmiania” chorych osób wynikającego z nadopiekuńczości? W końcu to jeden z mocnych stereotypów zamieszkujących psychikę ludzi…

Myślę, że tutaj bardzo ważna jest edukacja w tym zakresie. Świetną inicjatywą byłyby spotkania osób niepełnosprawnych i ich rodzin, opiekunów z dietetykiem, który wyjaśniłby zasady prawidłowego odżywiania i udzielił wskazówek.

 Czy można w ten sposób ograniczyć słodycze i innego rodzaju “zapychacze”, do których osoby siedzące i przebywające w domach w głównej mierze mają słabość?

Odpowiednio odżywiony organizm nie szuka zapychaczy, nie mamy zachcianek, nie podjadamy. Tutaj musimy zadać sobie pytanie, czy potrafimy rozróżnić prawdziwą potrzebę organizmu od przyzwyczajeń czy złych nawyków i popracować nad nimi.

Jak nie popaść w skrajności i nie uzależnić się od diet jednocześnie? Jak nie przesadzić z chudnięciem?

Tutaj najważniejsze jest racjonalne podejście. Dieta to ma być styl życia, a nie katowanie się. Powinniśmy od początku mieć pozytywne nastawienie i pamiętać, że jak raz za czas zjemy coś niezdrowego to nic się nie stanie, o ile tych raz za czasów nie będzie za dużo !

 Jakie są Pani plany na przyszłość związane z tym zawodem? Czy myślała Pani o pomaganiu ludziom chorym w nakierowywaniu ich na właściwy tor żywieniowy? Może własny gabinet?

Jak pisałam wcześniej moim marzeniem i  misją jest inspirowanie do zmiany nawyków żywieniowych, do dbania o siebie, do rozwoju osobistego i niezależności. Od zawsze chciałam mieć własny gabinet, ale jak na razie pracuję online.

Anna Tomecka – absolwentka studiów licencjackich Wydziału Nauk o Zdrowiu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach na kierunku Dietetyka. Pracuje jako partner w firmie Juice Plus, gdzie realizuje się w pomocy innym i ukierunkowywaniu ich na dbałość o zdrowie. Prywatnie szczęśliwa żona i mama dwójki córek oraz oczekująca narodzin synka.  Swoją przyszłość po bardziej czynnym powrocie do pracy wiąże z otwarciem własnego gabinetu.

 

 

Wywiad przeprowadziła: Kamila Kosek