Mama z niepełnosprawnością – czy to możliwe? Część II

W poprzednim artykule  przedstawiliśmy historię dwóch świeżo upieczonych mam, które poza niepełnosprawnością łączy jeszcze coś ważniejszego – stereotypy nie powstrzymały ich przed macierzyństwem. A jak bycie rodzicem oceniają bardziej doświadczone w tym temacie, niepełnosprawne kobiety? Zapoznajcie się z drugą częścią naszego artykułu!

Historię Moniki mieliście już okazję poznać tutaj. To matka dwóch córek: 26- i prawie 11-letniej:

Decyzja o dziecku była dla mnie i męża czymś naturalnym, bez kalkulacji “za” i “przeciw”. Nie kierowałam się przesłanką dotyczącą mojej niepełnosprawności. I nie miałam pojęcia, że tak szybko jestem w stanie odnaleźć się w nowej roli! Obawy ma każdy, nawet zdrowy człowiek, to naturalne. Ale nie jesteśmy same, wspierają nas babcie i inni członkowie rodziny.

Na swoim przykładzie Monika miała okazję obserwować jak na przestrzeni lat zmienia się okołoporodowa opieka medyczna, w tym nad matkami o szczególnych potrzebach:

Gdy oczekiwałam swojego pierwszego dziecka, czyli 26 lat temu, były zdecydowanie gorsze warunki i opieka personelu medycznego. Ale przy drugiej córce wręcz przeciwnie – nawet miło ten czas wspominam. Ze względu na niepełnosprawność wzroku oba moje porody były przez cesarskie cięcie, ze skierowaniem od lekarza okulisty.

Monika miała to szczęście, że raczej ominęły ją krzywdzące opinie dotyczące jej rodzicielstwa, a w swoim życiu częściej spotykała się z życzliwością:

Może raz, gdy oczekiwałam drugiego dziecka, miała miejsce zabawna sytuacja: pani doktor szpitalu zapytała mnie, jak sobie poradzę, skoro nie widzę. Chyba miała mało fantazji, bo bardzo się zdziwiła, gdy dowiedziała się, że mam już piętnastoletnie doświadczenie w tej materii! Jeśli już pojawiały się względem mnie jakieś krytyczne uwagi, reagowałam na nie na wesoło lub sarkastycznie, bo na pytania infantylne nie zamierzam odpowiadać z zakłopotaniem.

Na samym początku niewiele rzeczy sprawiało Monice trudność w opiece nad dzieckiem, jednak w miarę pogarszania się jej wzroku problemem stały się precyzyjne czynności takie jak szycie, a także czytanie:

Ale od czego są inne osoby w rodzinie? W obliczu trudności trzeba mieć głowę pełną pomysłów i modyfikować to, co jest nie do zrobienia tradycyjną metodą. Zawsze jest jakiś pośredni lub zastępczy, alternatywny sposób. Liczy się osiągnięcie celu! 

Pytana, co pojawienie się na świecie dzieci zmieniło w jej życiu, co jej dało, Monika odpowiada:

 

 

Macierzyństwo dało mi radość i spełnienie, nauczyło, że jest ktoś ważniejszy niż ja i moje słabości – ktoś, dla kogo jestem studnią wiedzy i spokoju. Wzmocniło moje poczucie własnej wartości – mamą jest się na zawsze, inne rzeczy są ulotne i zmienne. Rodzicielstwo jest wyzwaniem, ale też motorem dającym siłę na co dzień. Wiem, że życie jest przez nie bogatsze. Moja refleksja jest taka, że drugi raz postąpiłabym tak samo, jeśli chodzi o decyzję o posiadaniu dzieci. Opinie innych nie miały tu zbyt wielkiego znaczenia. To moje życie i moje decyzje. Czuję się spełniona i szczęśliwa, a jeśli inni ocenią mnie inaczej, to nie mój problem. Jak każdy człowiek mam prawo do swojego prywatnego życia.

Poruszająca się na wózku inwalidzkim Mariola również jest mamą dwójki dzieci – 20-letniego syna i 12-letniej córki:

Po dwóch latach związku razem z partnerem zdecydowaliśmy się na dzidziusia. Na tamtą chwilę niczego nie brałam pod uwagę, nie miałam żadnych obaw. Miałam tak silny instynkt macierzyński, że po prostu chciałam zostać mamą, myślałam tylko o tym. I udało się! We wrześniu 2000 roku przyszedł na świat mój zdrowy, piękny synek.

Tak jak w przypadku naszych poprzednich bohaterek, Mariola rodziła przez cesarskie cięcie.
Dobrze wspomina ciążę i poród:

 

Zarówno położne, jak i cały zespół w szpitalu, bardzo fachowo podeszli do sprawy. W pierwszych miesiącach bycia mamą najtrudniejsze były kąpiele synka. Bałam się, żeby nie zrobić mu krzywdy, był taki malutki! Dlatego pomagał mi w tym partner. A poza tym byłam już wcześniej przeszkolona, gdy opiekowałam się dziećmi w rodzinie. Wtedy świetnie mi to wychodziło, więc z moimi dziećmi już wiedziałam co i jak.

Podczas pierwszej ciąży nie uniknęła jednak stereotypowego myślenia innych osób:

Był taki epizod, że usłyszałam typowe “gadanie” otoczenia, że skoro jestem niepełnosprawna i jeżdżę na wózku, to na pewno urodzę chore dziecko. Ale nie przejmowałam się tym – wiedziałam, że jest wszystko w porządku, i że dziecko się dobrze rozwija. Po ośmiu miesiącach urodził się zdrowy, śliczny chłopczyk i gadanie sie skończyło. Więcej żadnych negatywnych opinii nie słyszałam, ludzie wręcz gratulowali mi, że będąc osobą niepełnosprawną zdecydowałam się na dziecko. Poza tym jestem twardą osobą i nie przejmuję się tym, co inni myślą i gadają. 

 

Czy niepełnosprawność Marioli kiedykolwiek stanowiła problem dla jej dzieci?

 Myślę, że nie. Moje dzieci od początku zapoznawały się z wózkiem. Gdy były w wieku przedszkolnym, jak to maluchy, zaczęły pytać czemu jeżdżę na wózku. Tłumaczyliśmy im i na drugi dzień już całe przedszkole wiedziało, że miałam wypadek i mam taki ładny wózek zamiast nóg. 

 

 

Macierzyństwo dało Marioli poczucie spełnienia:

Wywróciło mój cały świat do góry nogami, oczywiście pozytywnie! Całym sercem poświęciłam się dzieciom. W końcu miałam całą swoją prawdziwą rodzinę, już tak naprawdę! Bycie niepełnosprawną mamą jest piękne, wszystkim życzę, aby byli rodzicami. 

Czy macierzyństwo w przypadku kobiet z niepełnosprawnością to szaleństwo? Stereotypy i uprzedzenia sugerują, że tak. Ale doświadczenie naszych bohaterek pokazuje coś zupełnie innego – posiadanie dzieci jest dla nich czymś naturalnym, świadomą decyzją. Także wyzwaniem, któremu jednak można sprostać, dzięki własnej pomysłowości oraz wsparciu najbliższych. Osoby niepełnosprawne mają prawo do normalności, prywatności i szczęścia – miłość, udany związek i rodzicielstwo są jednymi z najważniejszych elementów, aby to wszystko osiągnąć. Dobrze by było, gdyby w dążeniu do nich nikt nie musiał walczyć z krzywdzącymi i zniechęcającymi opiniami otoczenia.

Ponadto mamy nadzieję, że z czasem personel medyczny, szkoły rodzenia oraz ginekolodzy będą jeszcze lepiej przygotowani do pracy z kobietą niepełnosprawną, spodziewającą się dziecka; że “niepełnosprawność” i “macierzyństwo” nie będą dla nich, ani dla reszty społeczeństwa, wzajemnie wykluczającymi się pojęciami.

 

Autor : Anna Glajcar i Katarzyna Gucwa