Poznaj moją historię – Elżbieta

Naszą dzisiejszą rozmówczynią jest Elżbieta Bogacz. Mieszka aktualnie w okolicach Krakowa (Wiśniowa). Na swoim koncie posiada aż trzy zawody. Jest magistrem administracji, ukończyła studium florystyczne oraz terapię zajęciową. Pracuje w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Dobczycach. I  jak mówi sama o sobie – żyje na  pełnej petardzie!

„Jestem osobą z niepełnosprawnością od urodzenia.” – tymi słowami Elżbieta rozpoczęła rozmowę z nami. „Jest to rzadka choroba zwana Zespołem Larsena czyli przykurczem stawów. Poruszam się przy pomocy kuli. Moje doświadczenia związane z chorobą są takie, że muszę walczyć o swoją sprawność fizyczną praktycznie każdego dnia poprzez sport, nieustającą rehabilitacje, basen czy taniec –  w moim przypadku jest to zumba.” – kontynuuje.

Niepełnosprawność Elżbiety z pewnością powoduje pewnego rodzaju ograniczenia, jednakże nie poddaje się ona nawet na sekundę! „Jestem kobietą filigranową, ale mówię sobie „małe to piękne”, i z uśmiechem idę przez życie, pomimo trudności i ograniczeń spowodowanych chorobą. Staram się żyć „na pełnej petardzie’’ – tak jak to robił mój autorytet – śp. Ks. Jan Kaczkowski, który również był osobą z niepełnosprawnością.” – stwierdza.

W obecnych czasach możemy dostrzec coraz więcej osób z różnego rodzaju niepełnosprawnościami. Zarówno w sytuacjach prywatnych oraz zawodowych. W końcu  takie osoby zaczęły żyć pełnią życia, co dostrzega Elżbieta. „Postrzeganie osób z niepełnosprawnościami moim zdaniem zmieniło się na lepsze, ale cały czas jest potrzeba uświadamiania ludzi dorosłych, młodzieży oraz dzieci w szkołach, że jesteśmy obok nich, nie różnimy się pod wieloma względami.” – zaznacza. „Tak naprawdę jesteśmy sobie nawzajem potrzebni – bo RAZEM zawsze możemy więcej.  Natomiast jest jeszcze dużo do poprawy w dziedzinie dostępności budynków dla osób z niepełnosprawnościami. I likwidacji wszelkich barier architektonicznych!” – porusza ważną kwestię.

Świadomość na temat niepełnosprawności jest pojęciem niezwykle istotnym. Czy zdaniem Elżbiety, można zrobić więcej, by ta wiedza na temat osób borykających się z różnego rodzaju zdrowotnymi problemami była większa? „Oczywiście, że tak! W ubiegłym roku moje koleżanki stworzyły niesamowity projekt „JESTEM” biblioteka integruje człowieka  w Dobczycach, w którym brałam udział. Miał on na celu pokazanie talentów i pasji osób z niepełnosprawnościami, ale przede wszystkim zmienić patrzenie na niepełnosprawność” – mówi w rozmowie Elżbieta. 

„Następnie ruszyłyśmy do szkół z projektem „JESTEM OBOK CIEBIE”, a w tym roku chcemy ruszyć do przedszkoli. Takie inicjatywy powinny być organizowane w każdej miejscowości w Polsce aby przełamywać stereotypy na nasz temat. Osoby z niepełnosprawnościami, pomimo potrzebnych im w życiu codziennym dostosowań chcą być traktowane normalnie – bez użalania się nad nimi i myślenia w kategoriach „jacy oni są biedni, bo chorzy”. My siebie tak nie postrzegamy. Dzieci często widząc nasze bariery pytają, ale nie oceniają. Młodzież i dorośli, pod wpływem – zapewne kultury, osób pobocznych – z czasem zaczynają nas dostrzegać jako „tych gorszych” – powinno się to zmienić.” – mówi nasza rozmówczyni.

 


Elżbieta jest podopieczną Fundacji Brak Barier już od pewnego czasu. Kiedy i przy okazji jakich wydarzeń dowiedziała się o jej istnieniu? „Dowiedziałam się o Fundacji przez przypadek, a mianowicie mój kolega w mediach społecznościowych na Facebook-u, udostępnił post fundacji. W pierwszych sekundach zaintrygowała mnie nazwa –  Brak Barier. Muszę przyznać, że totalnie mnie oczarowała. Później zaczęłam czytać o tej fundacji i bardzo mi się spodobało, jak prężnie działa i jakie daje różnorakie możliwości rozwoju. I tak oto jestem podopieczną fundacji już od roku.  Byłam na pierwszym spotkaniu „Wigilijnym” w 2023r., gdzie mogłam się zintegrować i zapoznać z innymi. Natomiast w planach mam wyjście na zajęcia treningowe do CrossFit 72, bo o formę trzeba dbać cały czas!” – zapewnia.

Dla wielu osób, szczególnie tych, które nie mają na co dzień styczności z niepełnosprawnością, tacy ludzie nierzadko są superbohaterami, z racji tego, że w ogóle żyją. Jak jednak wygląda życie, dzień z perspektywy samej osoby z niepełnosprawnością? „Mój dzień zaczyna się od kawy i śniadania obowiązkowo z uśmiechem” – rozpoczyna Elżbieta. „Następnie zbieram się do pracy, wsiadam w swój samochód i pędzę do Miejskiej Biblioteki Publicznej w Dobczycach. Samochód to moja niezależność a zarazem moja duma. W zależności od dnia po pracy idę na zajęcia wokalne, teatralne, na zumbę lub basen – uwielbiam pływać.

Prowadzę także warsztaty florystyczne lub tworzę bukiety na różne okoliczności. Prowadzę Instagram florystyczny o nazwie “Kwiatełki”, na który serdecznie zapraszam. Jestem wolontariuszką i członkiem Stowarzyszenia Hospicyjnego „Bądźmy Razem” w Wiśniowej, gdzie staram się pomagać. Lubię gotować, a kuchnia to moje królestwo. W wolnych chwilach wsiadam na quada i szusuje po lasach i polach, chodzę po górskich szlakach, podróżuje lub po prostu czytam książkę. Chodzę także na koncerty, do klubów czy spotykam się z znajomymi. Tak mniej więcej wygląda moje życie artystyczne” – komentuje Ela.

Trzeba przyznać, że w standardowym dniu Elżbiety nie ma miejsca na nudę. Jej dzień pokazuje, że nie ma rzeczy niemożliwych, a pasja jest jedną z kluczowych rzeczy w życiu. Taką pasją z pewnością jest śpiew. Jak to się zaczęło? „Śpiewem zainspirowałam się już w dzieciństwie. Muzyka, scena to moja arkadia. Jest coś w tym niesamowitego jak wychodzę na scenę – wtedy całkowicie zapominam o swojej niepełnosprawności czy smutku. Kocham emanować energią i dawać uśmiech innym. Dzięki uczestnictwu w zajęciach Teatru „Za mostem” w Myślenicach, pod okiem profesjonalistki Doroty Ruśkowskiej, która wydobyła ze mnie talent zrozumiałam, że piosenki aktorskie to moja „działka” w której bardzo dobrze się czuje. Będąc wokalistką najważniejsza dla mnie jest moja autentyczność w utworach – z każdym utworem się utożsamiam i nadaje swoją odrębną interpretacje utworu czy to w piosenkach aktorskich czy w poezji śpiewanej.” – mówi.

Kolejną pasją Elżbiety jest z kolei taniec… „Jeśli chodzi o taniec, to od zawsze było moim marzeniem profesjonalnie się tym zająć. Ale niestety ze względu na moją chorobę, która uniemożliwia mi pełne wykonywanie ruchów, było to niemożliwe. Postanowiłam jednak, że moja niepełnosprawność, która dotknęła mojego ciała, nie dotknie mojej duszy i marzeń.” – mówi. 

„Dlatego przełamałam się, i pewnego dnia poszłam na charytatywny Maraton Zumby w mojej miejscowości. Nie reagowałam na dziwne spojrzenia i odbiór innych osób w stosunku do mnie, chociaż czułam na sobie ich oceniające spojrzenia. Za to uświadomiłam sobie, że dam radę tańczyć i czerpię z tego ogromną radość – takie 2 in 1 – bo jest to ruch oraz sport, połączony z pasją. I tak pokochałam taniec na swój sposób, ale jestem z siebie dumna, bo zawalczyłam. 

Aktualnie na maratonach charytatywnych i śpiewam i tańczę. Wraz z moją instruktorką zumby, kochaną Małgorzatą Surlas, która otwarcie i z ogromną empatią przyjęła mnie do grupy, od niedawna tworzymy motywacyjne filmiki dla osób z niepełnosprawnościami, w których pokazujemy, że niepełnosprawność nie musi oznaczać rezygnacji ze swoich pasji i przyjemności. Gdzie można mnie zobaczyć? Na deskach scen Myślenickich i Dobczyckich a także na moim kanale na YouTube. Lub po prostu na Facebooku.” – kontynuuje.

Niezwykle ważną kwestią w życiu każdego człowieka jest motywacja oraz determinacja do wykonywania czynności. Co Elżbieta powiedziałaby ludziom – szczególnie z niepełnosprawnościami – którzy zatracili w swoim życiu motywację do działania?

„Aby nie poddawać się marazmowi życia. Zawalczyć o siebie. Wszystko zależy od nas, od naszej motywacji i silnej woli – a tych dwóch cech możemy się nauczyć. Skrupulatnie małymi krokami dojdziemy do celu.” – zapewnia. „Ja też musiałam dużo rzeczy w sobie przepracować, wyjść z swojej strefy komfortu na rzecz lepszego życia.  Przykładem jest przekroczenie własnych barier – właśnie np. w tańcu co powyżej opisałam. Ale było też mnóstwo innych sytuacji gdzie postanowiłam się nie poddać, co było ogromnie trudne! Przezwyciężałam wiele wyzwań, z którymi prędzej czy później zmierzy się każdy z nas. Bez walki nie ma postępu.  Czasami wystarczy tylko wyjść z domu, zmienić otoczenie i  postrzeganie swojego życia – to tak niewiele a zarazem tak dużo. Otaczajmy się również osobami które będą nas motywować a nie demotywować. Bo życie jest tylko jedno!” – przekazuje Elżbieta.

Na koniec nie mogliśmy nie zapytać, czego możemy życzyć  Elżbiecie w kolejnych, nadchodzących tygodniach, miesiącach. Odpowiedź jest jednoznaczna.  „Tej siły i walki na każdy dzień, zdrowia, sukcesów wokalnych i aktorskich, podróży tych małych i dużych, miłości wokół nas i rychłej przeprowadzki do Krakowa – to moje małe, ciche marzenie” – zakończyła.

Rozmawiał: Arek Warchał

Wesprzyj Ele w rehabilitacjisprawdź jak możesz pomóc 

Poznaj wcześniejszych bohaterów: Wszystkie historie