Naszym okiem : To tylko kilka dni

Program “To tylko kilka dni” już na kilka tygodni przed emisją pierwszego odcinka wywołał ogromne poruszenie w środowisku osób z niepełnosprawnościami. Część osób było oburzonych tytułem i sposobem promocji, które w ich przekonaniu utrwalały stereotypy o smutnych, nieszczęśliwych, zamkniętych w domach niepełnosprawnych, będących ciężarem dla opiekunów i źródłem pocieszenia dla osób w pełni sprawnych, że “tamci mają tak ciężko”. Inni mówili: “będzie ciekawie, zobaczmy co z tego wyjdzie”. Mimo że początkowo nie miałam takiego planu, zdecydowałam się obejrzeć kilka odcinków tej produkcji. A zatem: sprawdzam!

Zamysł programu jest prosty – na kilka dni celebryci pojawiają się w mieszkaniach osób z niepełnosprawnościami i zostają ich opiekunami. Dotychczasowi opiekunowie (czyli rodzina) w tym czasie udają się na krótkie wakacje. W każdym odcinku poznajemy historie bohaterów i ich plan dnia. Dowiadujemy się z jakimi codziennymi czynnościami mają trudność – to właśnie w ich wykonywaniu mają im pomóc znane osobistości. Teoretycznie więc w programie obserwujemy codzienność osób z niepełnosprawnością i sprawdzamy jak celebryci sprawdzą się w roli ich asystentów. 

Przedstawieni do tej pory bohaterowie mają różne niepełnosprawności ruchowe. Wizyta celebrytów w nowym miejscu upływa wszystkim w wesołej atmosferze, jest dużo śmiechu i żartów. Występujące osoby z niepełnosprawnościami okazują się być fajnymi, wesołymi, aktywnymi zawodowo i społecznie ludźmi, z “normalnymi” planami na przyszłość, takimi jak założenie lub powiększenie rodziny, rozwój zawodowy. Obie strony opowiadają o swoich problemach, które często są uniwersalne i nie mają związku ze stopniem sprawności. Oczywiście nie brakuje też (dość przewidywalnych w tego typu programie) wzruszeń, gdy niepełnosprawni opowiadają o swojej drodze do zaakceptowania siebie i trudnych emocjach, które temu towarzyszyły. Celebryci pomagają swoim “podopiecznym” w pokonywaniu barier architektonicznych i czasem zwracają uwagę, że ich likwidacja pomogłaby im w bardziej niezależnym życiu.

Pozytywnie zaskoczyło mnie, że w jednym odcinku poruszono temat ograniczonego dostępu do ginekologa i stereotypowego postrzegania osób niepełnosprawnych jako istot aseksualnych.

Widać, że założeniem tej produkcji było promowanie pozytywnego wizerunku osób z niepełnosprawnościami, co w jakiejś części twórcom na pewno się udało. W programie przedstawiono też (choć bardzo krótko) kilka istotnych dla środowiska osób niepełnosprawnych problemów, których rozwiązanie ułatwiłoby im funkcjonowanie. Niestety, tak jak przypuszczałam wcześniej, nie uniknięto sztampowego i (nie tylko moim zdaniem) negatywnie wartościującego życie bohaterów pokazywania ich niepełnosprawności jako punktu odniesienia dla osób sprawnych, które poprzez porównanie swojego “łatwego i przyjemnego” życia z rzeczywistością osoby niepełnosprawnej powinny bardziej doceniać to, co mają.  Podobny, stereotypowy wydźwięk mają dla mnie rozważania celebrytów na temat miłości – oto tam, gdzie są osoby niepełnosprawne, uczucie jest większe, silniejsze i bardziej prawdziwe, bo naszpikowane trudnościami. Ponadto zastanawia mnie, czy faktycznie opieka ze strony “znanych i lubianych” miała charakter (w razie potrzeby) całodobowy i pełny. Czy rzeczywiście opiekunowie mogli wybrać się na krótkie wakacje? A może słowem-kluczem jest tutaj “kilka dni” i po zachodzie słońca najbliżsi wracali do domów, aby celebryci mogli trochę odsapnąć od nowych obowiązków? Jeśli tak, to szkoda, że producenci nie zorganizowali na ten czas wykwalifikowanych asystentów – mogłoby to zwrócić uwagę widzów na potrzebę wprowadzenia przez państwo tzw. opieki wytchnieniowej.

Wielu aktywistów w środowisku osób z niepełnosprawnościami wskazuje na inne słabości tej produkcji. Według nich program całkowicie pomija brak systemowego wsparcia osób niepełnosprawnych i przerzuca obowiązek opieki na ich rodziny, a także utrwala stereotyp osoby niepełnosprawnej, która nie decyduje o sobie (faktycznie ciężko zrozumieć  dlaczego to opiekunowie przedstawiają plan dnia bohaterów, a nie oni sami). Pojawiają się przypuszczenia, że przed kamerami osoby niepełnosprawne kreują się na bardziej nieporadne niż są w rzeczywistości (chwilami również miałam takie wrażenie), a nawet zarzuty, że zostały one wykorzystane przez producentów (z czym trudno mi się zgodzić – raczej w pełni świadomie podjęły decyzję o udziale w programie). Ze zdziwieniem przyjęłam fakt, że w drugim odcinku bohaterka porównuje swoją niepełnosprawność z innymi  i traktuje okres poruszania się na wózku jako najgorszy moment swojego życia. Jak to się ma do przedstawionych w tej serii sylwetek pełnych energii i aktywnych wózkowiczów? Skoro już “oswajamy” widza z niepełnosprawnością dobrze by było jej nie wartościować. 

Tych kilka odcinków pozostawiło mnie z mieszanymi uczuciami do produkcji. Być może są ludzie, którzy w życiu nie mieli do czynienia z osobami niepełnosprawnymi. Być może niektórzy nie wiedzą, że osoby niepełnosprawne żyją… normalnie. Albo nie tak strasznie nienormalnie jak im się wydaje. Takim ludziom program faktycznie może w jakiś sposób przybliżyć temat niepełnosprawności. A że pomija wiele istotnych związanych z nią problemów i utrwala kilka stereotypów? Pamiętajmy, że jest to tylko program o charakterze rozrywkowym. W gąszczu produkcji pokazujących jak ludzie mieszkają, ubierają się, gotują i romansują w egzotycznych miejscach, temat niepełnosprawności ma swoje pięć minut.

fot. TVN Discovery

Autor : Anna Glajcar

Na zdjęciu znajduję się twarz Anny Glajcar która jest współautorem artykułu